Technologia jest "be" ▸
technologie Autor: pawel.kruzel@m00n.link (Paweł Krużel), 07.09.2015 10:35
Z powodu kolejnego referendum w naszym kraju, na które wydano kolejne krocie i niektórym jest to solą w oku, napisałem poniższy tekst.
Są to moje osobiste przemyślenia, tak na gorąco i bez poparcia konkretami. Tzw. „wolne myśli”.
Podobno technologie mają nam służyć. Mamy erę komórek, tabletów, każdy nosi coś w teczce, plecaku, albo w kieszeni przy d..ie. Mamy erę powszechnie używanych kart płatniczych, dostosowanych do obsługi przez czytniki elektroniczne, wiele z nich ma już na sobie chip. I co? Głosowanie w naszym kraju odbywa się nadal za pomocą archaicznych rozwiązań, opartych o tony papieru oraz nieprzebrane masy ludzi, podliczających ręcznie głosy obywateli.
Czy nie można sprawić, aby każdy nowy dowód osobisty, posiadał pasek magnetyczny do czytnika elektronicznego? Wszak obywatel SAM płaci za wyrobienie mu nowego dowodu osobistego, który na dodatek ma obowiązek wymieniać co jakiś czas. A może lepiej uzbroić ten dokument tylko w rodzaj chipa? Wtedy, na takiej bazie, czy z paskami, czy chipami, można by wybudować również system do głosowania. System do głosowania, ale może nie tylko?
Dlaczego w dowodzie osobistym obywatela, zabezpieczonym przecież jakimś PIN-em, nie można też umieścić także historii jego chorób, badań zdrowotnych oraz statusu jego ubezpieczenia zdrowotnego?
Wiem. Trzeba też wspomnieć o prywatności i skłonności niektórych obywateli do popadania w fobię śledzenia i prześladowania. Przechowywanie takich danych na chipach i kartach może rodzić nieufność samych ich posiadaczy oraz pola do potencjalnych nadużyć. Owszem, być może. Ale czy naprawdę jeszcze nie dorośliśmy technologicznie do tego, aby odpowiednio zabezpieczyć taki dokument przed nadużyciami?
Służba zdrowia przymierza się do wprowadzenia rodzaju „karty zdrowia” w formie elektronicznej, gdzieś tam czytałem. Czy nie można pomyśleć jakoś bardziej kompleksowo i scalić osobiste informacje o obywatelu/kierowcy/i jeszcze pacjencie np, w jedno? Nie wiem.
Póki, co, technologia jest „be” dla większości dziedzin życia w tym kraju. Kulawe rządowe projekty, napędzane przez kolesiostwo, ingerencja imbecyli w projekty technologiczne, "tajne" przetargi i przewały. Z takim np. grafenem to jest niezły przewał! Czytaliście coś o tym? Albo kto jeszcze pamięta "Płatnik ZUS"? To był też niezły przewał. A w urzędach oczywiście nadal pracują „panie Zosie”, którym daleko do rzeczywistej umiejętności podstawowej obsługi komputera, na którym pracują na co dzień. To są fakty! A może warto się zastanowić, jak ruszyć ten „beton”? Może my, obywatele, nie oglądając się na rządzących, sami możemy wymyślić, opracować i zaproponować takie rozwiązanie technologiczne, które byłoby OK? Mamy specjalistów wysokiej klasy na uczelniach, młode, mądre głowy i siwych starców z jajami. Może trzeba pozyskać finansowanie na taki projekt, np akademicki i go rozpocząć? Może czas po prostu ruszyć dupy …?