Podróż z przesiadkami ▸

technologie Autor: pawel.kruzel@m00n.link (Paweł Krużel), 20.12.2018 11:23

Wiele lat temu, mój brat przeczytał w jakimś czasopiśmie wzmiankę o tym, jak to pewna firma zrobiła dobry biznes na pewnym fenomenie psychologicznym. Brat podzielił się ze mną tą wiadomością i została ona przeze mnie na dobre zapamiętana. Przynajmniej na tyle dobrze, że użyję jej po jakichś dziestu latach do napisania niniejszego artykułu. Dzięki, Marek!

Otóż wspomniana firma ta zajmowała się usługowym testowaniem par na okoliczność tego, czy nadają się na małżeństwo. W tym celu wysyłała je … w podróż z dużą ilością przesiadek, które na dodatek były tak dobrane aby wzmagały pośpiech i stres. Jeśli para po tej podróży nadal chciała być ze sobą, wynik testu był jasny.

Czemu o tym piszę? Ostatnio dyskutowałem trochę ze znajomymi o przesiadkach z komputera z Windows na komputer z macOS i mam swoje spostrzeżenia, którymi właśnie chcę się podzielić. Oczywiście chodzi tu raczej o sytuację gdy ktoś chce zmienić komputer z windowsowego na ten maczkowy. Najpierw o moich własnych doświadczeniach w tym zakresie. Otóż ja „docierałem” się stopniowo. W moim otoczeniu nie było ani zbyt wielu użytkowników takiego sprzętu, ani o takich nie wiedziałem, jeśli istnieli. Musiałem ze wszystkim poradzić sobie sam z pomocą internetu. Dałem sobie sporo czasu na zapoznawanie się z nowym. Miałem kompa z Windows i kolejne kompy z macOS, tą metodą ominąłem pułapki wynikające z niewiedzy i niezrozumienia. Pewnego dnia nabyłem odpowiedni sprzęt z logiem jabłka, zintegrowałem sobie studio, poczułem że komp z Windows nie jest mi już potrzebny i się go pozbyłem. Taka sytuacja trwa do dziś. W zasadzie korzystam tylko z komputerów z logiem jabłka, przynajmniej do poważnych zastosowań. Nie liczę tu w ogóle dwóch PC które jeszcze mam, bo jeden czeka jako awaryjny odtwarzacz multimedialny z KODI na pokładzie, a drugi to minikomputer z Windows XP do zajęć serwisowych i jest używany przeze mnie może 2 razy do roku.

Ostatnio obserwuję w moim otoczeniu niejakie „zakusy na przesiadki”. Pewna koleżanka, za namową znajomych, już taką przesiadkę uczyniła. Nie powiem aby ta przesiadka w jej przypadku była całkiem bezbolesna, ale znam tego przyczyny! Inny kolega, zainteresowany mac-owym ekosystemem z racji posiadania Apple-owych mobilnych gadżetów, też coś zaczyna przebąkiwać o przesiadce na maczkowy komputer.

Tymczasem kupienie sobie komputera z jabłkiem na obudowie nie gwarantuje tego, że on wszystko SAM za nas zrobi, a takie jest często przeczucie lub przeświadczenie nowych użytkowników tych komputerów, epatowanych reklamami, namowami znajomych itp i ogólną aurą wokół sprzętu Apple, która to aura narodziła się u podstaw relatywnie łatwej obsługi ich mobilnych gadżetów. Ale komputer to nie komórka ani tablet! Przesiadając się na komputer z macOS trzeba się nauczyć zasad działania i obsługi „zupełnie innego” systemu operacyjnego. Zasad działania i nawyków, które różnią się często bardzo od tych w Windows. Do przesiadki niezbędne są: cierpliwość, chęć do nauki nowych nawyków i pozbywania się starych, zamiłowanie do nowinek i ogólnie technologii jako takich, brak „strachu przed nowym”, że „coś zepsuję” oraz kompleksów, znajomość swojego dotychczasowego systemu operacyjnego i świadomość potrzeb i oczekiwań od nowego komputera. Dalej, planując zakup sprzętu z jabłkiem na obudowie trzeba zacząć zawsze od doczytania w internecie czy wszystkie dodatkowe sprzęty które chcemy do niego jeszcze podłączyć, na pewno będą chętnie z nim współpracować. Jest to zawsze kwestia tego, czy producent drukarki, skanera, interfejsu audio itp dostarcza odpowiednie i niezawodne sterowniki swojego sprzętu na platformę macOS. A z tym bywa nadal różnie (!), choć kiedyś było o wiele gorzej. Podobnie rzecz ma się w departamencie oprogramowania. Czy na Maczku działa program do którego jestem bardzo przywiązany? Działa, o ile istnieje jego wersja napisana na macOS! Jeśli nie istnieje wersja na macOS, jego uruchomienie na macOS jest możliwe ale będzie okupione sporą ilością „kombinacji”, zupełnie niezrozumiałych dla początkującego użytkownika. i w niektórych wypadkach wspomniane rozwiązania bywają mało efektywne - więcej na ten temat napiszę w innym tekście. No dobrze, program nie ma swojej wersji na macOS, czy istnieją jakieś jego fajne zamienniki? Czy je polubię? Takie właśnie dylematy, oraz wiele innych, stoją przed amatorami „wejścia w nowe”!

Podsumowując - przesiadki nie są dla wszystkich. Wiedziała już o tym dobrze wspomniana wyżej firma, która na tym fenomenie zarabiała kokosy dzieścia lub dzieści lat temu! Warto się zastanowić, poczytać i popytać praktyków - czy Ty i macOS możecie być parą, zamiast od razu „ładować się z butami” w podróż z przesiadkami.


Paweł Krużel

Paweł Krużel

Instrumentalista, muzyk sesyjny, kompozytor, realizator nagrań, wieloletni kierownik Studia Nagraniowego Radia MAKS w Tarnowie i twórca motywów przewodnich tej stacji. Współtwórca oraz były współwłaściciel RPM Sound and Voices - obecnie jednej z prężniej działających agencji, produkujących oprawę antenową stacji radiowych oraz reklamę dźwiękową. Twórca muzyki ilustracyjnej dla telewizji (m.in. TVN) i radia, kompozytor muzyki do bajek, przedstawień teatralnych, producent reklam i jingli radiowych, realizator live. Współpracował m. in. ze Stanisławem Sojką, Katarzyną Gaertner oraz wieloma innymi zespołami oraz wykonawcami w studiu i na scenie. Oprócz tego zajmuje się tworzeniem róznego rodzaju projektów internetowych, grafiką, oraz pisaniem tekstów.

Napisz do mnie


©  2020 - Paweł Krużel
Informacje prawne