Muzyka jest jak ocean ▸
muzyka Autor: pawel.kruzel@m00n.link (Paweł Krużel), 26.09.2019 9:02
Ostatnio często spotykam się z taką postawą, że ktoś przedstawia np lubianą przez siebie muzykę jako OBJAWIENIE i absolutny wyznacznik jakości, albo jako coś najlepszego dla wszystkich. To samo tyczy się trendów w różnych dziedzinach, ale wróćmy do muzyki …
Na jednym ze spotkań byłem rozbawiony, kiedy ktoś pytał mnie o jakieś nowe, znane sobie kapele, a ja nie znałem żadnej z nich i było wielkie zdziwienie po drugiej stronie. "Jak możesz tego nie znać???". Tymczasem ja poznaję też co jakiś czas jakieś nowe rzeczy, ale niekoniecznie są one mainstreamowe (szeroko znane) w swoich gatunkach. Po prostu uważam je za wartościowe artystycznie i je lubię. W zasadzie mógłbym tak samo kogoś zasypać nowościami, gdybym chciał. W zasadzie każdy, kto interesuje się muzyką i lubi szukać nowych rzeczy dla siebie, mógłby to zrobić ... :-D
Na świecie gra TYLE muzyki, że porównywanie jednej muzyki z drugą, czy wartościowanie muzyki, ustawianie jej w hierarchiach typu "co lepsze" albo "bardziejsze", stało się dla mnie od dawna bez sensu. Coś co bardziej znane, jest tylko bardziej znane, ani lepsze, ani gorsze od innych. Tak uważam.
"Misiu-pysiu", nie traktuj innych z góry, jeśli nie słuchają tej muzyki co Ty, bo każdy ma własny gust. Każdy ma też inną wiedzę o muzyce i szedł inną drogą jej poznania. Nie dziw się, że ktoś nie zna jakiegoś wykonawcy, choć tu czy tam go ostatnio pełno. Poszukaj sobie w internecie o tym, co ludzkość wie o życiu w oceanach. Dla mnie muzyka, to jak ocean bez kresu i bez dna. A Ty możesz nawet nie wiedzieć o tym, że jesteś na mikroskopijnej wysepce i pływasz niezmiennie tylko przy jednej, maleńkiej plaży …