Niemiecki raj moimi oczami i uszami ▸

obserwacje Autor: pawel.kruzel@m00n.link (Paweł Krużel), 03.08.2015 12:38

W tym roku, moi Przyjaciele udostępnili mi kawałek swojego domostwa w celu pobytu i za ich uprzejmością mogłem gościć w ciekawym i pięknym rejonie Niemieckiego Państwa.

Koczowałem w pobliżu Frankfurtu nad Menem, w miejscowości Volpertshausen. Opowieści różnej treści tego typu można przeczytać pewnie całe tony w internecie, ale mimo tego postanowiłem skondensować swoje obserwacje w poniższym tekście. Będzie na przyszłość, jak znalazł, kiedy już pojedyncze wspomnienia się pozacierają z biegiem czasu.

Otoczenie, klimat i widoki

Region mocno rolniczy. Uprawy różnorakie, jak okiem sięgnąć. Budownictwo wiejskie, typowo niemieckie, przeplatane z nowoczesną zabudową oraz zabytkowymi, doskonale zachowanymi obiektami. Oczywiście zamki. Malutkie wioseczki i uprawne pola. W mieście wielkości Bochni duża galeria handlowa. W wiosce sielska cisza. Zero komarów. Trzmiele beztrosko obtaczające się w pyłkach kwiatowych, piękne łany zbóż, bale słomy po żniwach, nowoczesne kombajny, ogólnie zielono-zbożowo wszędzie. Wiatraki i farmy solarów na polach, ale o tym później. Auta różne, co komu pasuje, ale bardzo dużo nowych.

Bezkresne pola uprawne

Czyste powietrze. Jednak inny klimat niż w moich rejonach. Czy widzieliście kiedyś, aby w ciągu dnia pogoda zmieniała się ze słonecznej na deszczową co godzinę, albo wręcz co pół godziny? Chyba na Florydzie … Kolejna ciekawostka, to chmury przypominające te znad morza, formacje galopujących rumaków.

Chyba czystość powietrza sprawia, że wspomniane różnorakie chmury na niebie wyglądają niesamowicie i niezwykle trójwymiarowo. To samo tyczy się panoram. Ponieważ krajobraz jest mocno pagórkowaty, obfituje w powyższe.

Znaleziska odwiedzone i oglądane z dystansu

Fabryka Leica, stara oraz nowa siedziba, Zamek Braunfels, piękne zabytkowe śródmieście w Wetzlar i wiele innych.

Zabytkowe kamienice

Zabytkowe kamienice

Żarcie i picie

To oczywiście jedno z najważniejszych rzeczy na urlopie. Co można zjeść i wypić. Popróbowałem przeróżnych wynalazków. W pierwszy dzień, pochłonęliśmy spory fragment prawdziwego, gigantycznego, niemieckiego wieprzowego szaszłyka, w zestawie z ziemniaczkami i mizerią. Pomyślałem, że po czymś takim będę miał niestrawności, albo inne sensacje. Nic z tego! "Przyjął" się bez problemu! Jadłem popularną w tych rejonach Metkę - mam nadzieję, że dobrze napisałem. Metka to mielone mięso wieprzowe, uprzednio odpowiednio przygotowane do spożycia na surowo np z cebulką. Czad! Chyba nigdy nie jadłem czegoś tak pysznego w tym gatunku. W menu znalazły się też: gotowana biała kiełbasa, z miodową musztardą z ziarnkami gorczycy oraz rodzajem precla jako pieczywa, prawdziwy turecki kebab, prawdziwa włoska (!) pizza, z knajpy, która mieści się parę ulic dalej w wioseczce wielkości znaczka pocztowego, jakim jest Volpertshausen. Jadłem przeróżne gatunki serów. Ponieważ moi Przyjaciele, lubią jeść oraz gotować, kuchnia domowa była obfita we wspaniałości i przepyszna. Zjadłem najsmaczniejszy w życiu gulasz! Pobyt w Thai-Chinese knajpie ze szwedzkim (chińsko tajskim) stołem i żarciem do spodu, to była POEZJA. Szkoda, że u nas nie znalazłem ani jednego takiego miejsca!

Chinskie smakołyki

Kuchnia niemiecka

Picie. Oczywiście piwo. W cholerę piw. Piwo to narodowa religia. Piwo leje się strumieniami. Piwo kupuje się na kisty (skrzynki) a nie na butelki. Piwo pije się do śniadania, obiadu, kolacji, przy okazji wizyty w toalecie i pacierza na dobranoc. Piwo się podaje w kufelkach (0,3-0,5) albo w kuflach (litr). Oczywiście wino. Do obiadu chętnie wino. Wódka? Pełno jej w sklepach, ale zainteresowanie jest niewielkie. Za to kawę we włoskiej lodziarni koło zamku Braunfels podają taką, że kopara opada. Zwykłą czarną wypiłem, ale aromat i bukiet, że tak napiszę, nieziemski. Co ciekawe, a nie wszyscy o tym wiedzą, w Niemczech większość butelek i puszek to opakowania zwrotne! W marketach i sklepach są automaty do zwrotu opakowań, zarówno pojedynczych jak i w skrzynkach. Zwrot butelek jest na tyle opłacalny, że stał się nawykiem. Jak u nas za komuny, ale dlaczego nie teraz … ?

Napitki

Grill to kolejna religia narodowa, zapożyczona z USA, jak wiele innych rzeczy przywiezionych tu po II Wojnie przez stacjonujące tu później wojska amerykańskie. Je się często, dużo i tłusto, popijając piwkiem w sutych ilościach. Spalone żarcie z grilla jest w modzie. Sam zaliczyłem taką imprezę, zjadłem i wypiłem, ale jednak postawiłem na wódkę zamiast piwa.

Papierosy i inne używki? To jest jednak niezła legenda o tych samochodach, w których nigdy nie było palone. Jadąc autostradami, patrząc na auta na niemieckich numerach i w prawie każdym z nich kierowca odpala jeden od drugiego, ciężko w to uwierzyć. Zwłaszcza jeśli pojedziemy potem pooglądać sobie używane samochody do tureckiego autokomisu, już wypucowane. Niemcy jarają cygary jak porąbani. Polacy w Niemczech również, bo zaopatrują się często w Polsce, gdzie jednak nadal jest taniej i stać ich na smolenie szlugów przy niemieckich zarobkach. Nie tak jak w Polsce, gdzie jednak ilość palaczy drastycznie zmalała. Sam, choć bardziej z powodów zdrowotnych, nie jaram od 2011 „analogowych” papierosów, z ukontentowaniem pykam sobie elektronicznego papieroska, co w Niemczech nadal jest rzadkością.

Ceny

Jaki jest przelicznik? Lapidaryzując, mentalny przelicznik pieniądza to 1 zł =1 euro. Ceny w sklepach mocno porównywalne do polskich (przeliczając po normalnym kursie euro do złotego), ale nie w każdym przypadku. Wódka droższa niż w Polsce, ale często lepszego gatunku. Np. Koło 8 euro za 0,7 litra wódki Pushkin w sieci Real.

Ciuchy? Jest mnóstwo wyprzedaży i to takich na pysk. Można trafić czasem rzeczy markowe i nawet bardzo markowe za ułamek zwykłej ceny. Ale trzeba pilnować. Towar rozchodzi się szybciej i trzeba trzymać rękę na pulsie.

Elektronika? Ceny podobne do polskich albo taniej. Raczej taniej. 40-calowy telewizor w cenie poniżej 1000 zł to jednak chyba lepszy wynik niż u nas.

Zarobki

Upraszczając - co najmniej cztery razy większe niż u nas. Proste. I to są te niskie zarobki.

Ludzie, zwyczaje i cechy narodowe

Współczesne Niemcy to kraj wielonarodowy. Spotyka się rożne kolory skóry. Nie byłem we Frankfurcie, ale z tego, co mi mówili osiedleni w okolicach Polacy, tygiel jest nieziemski. Ludzie wyluzowani. Obcy ludzie na ulicach witają się zwyczajowym „Haloo”.

Nie znam niemieckiego, więc musiałem porozumiewać się swoim angielskim, tak jak go umiem. Legendarna dobra znajomość angielskiego w tamtych rejonach przez Niemców jest trochę przereklamowana, aczkolwiek istnieje i można się swobodnie dogadać. Ludzie mają taką samą „czkawkę” na ten temat jak i Polacy. Strasznie starają się mówić poprawnie i rumienią się, gdy maja z tym problem. Ale bywają oczywiście w wioskach nawet ludziki, którzy mówią pięknie, kwieciście i płynnie po „anielsku”.

Niemcy lubią biesiadować. Uwielbiają. Są wyluzowani na festynach. Przechodzą, gra jakaś muzyczka, pogibają się swobodnie nie zwracając uwagi na otoczenie. Ktoś by mi powiedział, że w Polsce jest tak samo. Otóż nie. Oni naprawdę nie mają nawet cienia „wstydu” w tym temacie. Jak ktoś się gibie, to jest to normalne i nikt nie zwraca na to uwagi. To może się stać wszędzie, nawet na środku ulicy czy w galerii handlowej i nikogo to nie dziwi, co najwyżej wywoła uśmiech gapiów ale taki pełen aprobaty.

Panuje kult dziecka. Dziecko to świętość i radość. Każda Niemka (KAŻDA!) i prawie wszyscy faceci (chyba raczej Niemcy) na widok dziecka, rozpromieniają się w uśmiechu, zagadują do dziecka i pozdrawiają rodziców. Wydaje się być to niemieckim zwyczajem. Nie zauważyłem tego w wydaniu innych nacji. Jest to zadziwiające i bardzo sympatyczne.

Komórki. Wchodzisz do galerii handlowej i co widzisz? Oczy wgapione w ekrany smartfonów. Plaga. Masakra. W Polsce to jest na razie jeszcze luz w tym temacie.

Polacy. Zapierdalają oczywiście. Znam trochę ludzi mieszkających w tamtych rejonach i nie piszę tego przez pryzmat znajomości z jedną czy dwoma osobami. Polacy zapierdalają, ale jakoś tak z większą satysfakcją. No cóż, zarobki cztery i więcej razy większe niż w Polsce, to i zadowolenie z życia jakby większe, bo swoboda gospodarowania środkami większa. Polaków w Niemczech może być z łatwością stać na wyjazd na urlop i to nie raz w roku i nie do zapadłych dziur, ale na nie jeden w roku urlop zagraniczny. Kupienie godziwego samochodu dla osoby ze stałą pracą nie stanowi żadnego dylematu. Chyba że chodzi o markę, model albo wyposażenie ;-). Polacy starają się odwiedzać rodzinę w Ojczyźnie, jeśli tylko mogą. Ruch na autostradach aut z polskimi numerami jest spory.

Podczas wypadu z siostrą oraz jej dzieckiem na plac zabaw w centrum Wetzlar, spotkaliśmy przypadkiem dość urodziwą Polkę z jej ukraińską koleżanką, które też wybrały się z dzieckiem na spacer. Kiedy usłyszeliśmy polską mowę, od razu przyznaliśmy się, że też jesteśmy Polakami. Kobieta bardzo się ucieszyła, Kiedy odchodziliśmy, pytała, czy będzie można nas jeszcze tu spotkać. Widać biedaczka nie ma z kim pogadać po polsku, a to za granicą jest sporym problemem ... Z jednej strony Polak Polakowi wilkiem i trzeba być ostrożnym, ale tęsknota za ojczystą mową widać bywa bardzo uciążliwa i szansa na zdrową znajomość z Polakami wydaje się być tam nie lada gratką.

Panuje powszechnie akceptowalna chytrość i zazdrość. Polacy obcujący z Niemcami na co dzień, uważają, że są niesamowicie chytrzy na kasę. Jeśli da się zaoszczędzić choć centa, to zaoszczędzą, będą się targować, wykłócać itp, szczególnie w relacjach typu niemiecki pracodawca kontra polski pracownik. Z drugiej zaś strony, w knajpkach w mieście, na każdym kroku można spotkać Niemców pijących sobie kawkę po zakupach czy spacerach, wieczorem knajpy często pękają w szwach i to w powszedni dzień a nie tylko w weekend. Dziwna zależność.

Następna sprawa to skłonność do donosicielstwa. Jeśli jest powód do tego, by naskarżyć na kogoś do urzędu, policji itp, to żaden Niemiec okiem nie mrugnie i nie poczeka nawet sekundy z donosem. Jeśli wywijasz jakieś niecne harce, możesz spodziewać się kłopotów i to szybko.

W tym kraju panuje również nadal silna moda na szpanowanie wszystkim. Lepszym ciuchem, komórką, samochodem, domem w klinkierowej cegle, albo z oknami wielkimi jak w kościele. Jeśli przy domu jest ogrodzenie, to jest to powód, by uważać jego gospodarzy za bogaczy. Ludzie lubią się pokazać i mieć powód do patrzenia na innych z góry. Co młodsi kupują auto albo motor dla szpanu. Wyścigi uliczne w godzinach nocnych oraz warkot potężnych silników nie są rzadkością. Zapewne im bliżej większych aglomeracji, tym zjawisko bardziej przybiera na sile.

Natomiast niezwykle poraziła mnie swoboda Niemców w eksponowaniu swojej niepełnosprawności. Niepełnosprawni są tam pełnoprawni i naprawdę starają się uczestniczyć jak najszerzej w normalnym życiu i są akceptowani, pomaga się im na każdym kroku i traktuje niezwykle życzliwie. Dziadek z balkonikiem na ulicy? Norma. Ja ze swoimi kulami nie robiłem tam żadnego wrażenia, ale za to na festynie zaraz znalazło się dla mnie miejsce do siedzenia, żebym nie stał. Kto mi w Polsce ustąpi kurwa miejsca? Rzadkość.

Bryki

Jest dużo nowych aut na drogach. Przeważają auta paroletnie, które za chwilę ktoś wymieni na nowsze. Lamborgini na wiosce to nie jest żaden niezwykły widok. Sami Niemcy niezbyt dobrze wypowiadają się o samochodach swoich rodzimych marek, szczególnie o VW. Te auta są wg nich chujowe, lepsze już Audi, albo co najmniej BMW. Za to chętnie inwestują w tanie samochody azjatyckie, szczególnie ci, którzy cenią sobie pragmatyzm, a samochód traktują jak zwykłe narzędzie do przemieszczania się z punktu A do punktu B.

Byłem na zlocie samochodów klasycznych. W Niemczech jest chyba bardzo dużo pięknie odrestaurowanych aut z USA i Anglii, Włoch itp. Fanów takiej motoryzacji pewnie tam nie brakuje. Na zlocie widziałem też niemożliwie dużo motocykli wszelkich rodzajów. To też chyba popularna rzecz.

Zlot samochodów klasycznych

Z informacji znajomych, dowiedziałem się, że kupowanie samochodu w Niemczech to nie jest aż tak trudna i karkołomna sprawa. Większość sprzedawców chyba unika wykonywania tzw. korekt licznika i tym podobnych machinacji, chyba że sprzedawca jest Turkiem i sprzedaje auto za granicę - do Polski. Na miejscu auto sprzedaje się z gwarancją i to nie taką jak u nas. Gwarancja musi być honorowana i nikt nie chce mieć kłopotów a za nielegalne przekręty z licznikiem przebiegu są spore kary.

Środowisko

Przejeżdżając po okolicznych terenach, co rusz natrafiałem na różne instalacje wiatraczne, albo solarowe. Wręcz mini farmy solarów! Nie jak w Polsce, parę paneli na dachu. Hektary solarów i pola wiatraków. Odnawialne źródła energii są tam w cenie. Co ciekawe, trwa import używanych wiatraków do Polski. Transporty z częściami wiatraków na autostradach, zmierzające w naszym kierunku nie są rzadkością!

Woda w domu jest miękka. Nie posiadanie filtra zbiorczego do wody w domu jest bez sensu. Tak myślą Niemcy.

Podsumowanie

Pobyt u Sąsiadów uważam za udany. Wspaniała gościnność moich Gospodarzy, oraz to, że byli dla mnie nadzwyczaj pomocni (poruszałem się o kulach), sprawiły że z grubsza bezstresowo wypocząłem. Dziękuję Wam bardzo, Moi Dobrzy Przyjaciele oraz Siostro za ten wypoczynek z Wami! Baterie naładowane. Zobaczyłem to i owo oraz dowiedziałem się mnóstwa przydatnych rzeczy o życiu w Niemczech i zapewniam, że żadne opowiadanie nie jest w stanie oddać tego, czego trzeba doświadczyć samemu. Życie przeciętnego auslandera w tym kraju jest w miarę spokojne, harmonijne i może dostarczać wielu przyjemności, o ile posiada się stałą pracę. Nie dziwię się wcale tym, którzy skorzystali z okazji i wyjechali tam na stałe już wiele lat temu.

P.S. Całość pobytu nakręciłem głównie kamerą, a zdjęć przywiozłem zaledwie 120 kilka, z czego sporo to duplikaty. Mam nadzieję, że w wolnej chwili zmontuję z tych ujęć fajny film, ale nie wiem czy go Wam pokażę, bo za dużo w nim prywatnych elementów … :-P

Nie zgadzam się na publikację tego tekstu w całości lub jego fragmentów poza tą witryną.


Paweł Krużel

Paweł Krużel

Instrumentalista, muzyk sesyjny, kompozytor, realizator nagrań, wieloletni kierownik Studia Nagraniowego Radia MAKS w Tarnowie i twórca motywów przewodnich tej stacji. Współtwórca oraz były współwłaściciel RPM Sound and Voices - obecnie jednej z prężniej działających agencji, produkujących oprawę antenową stacji radiowych oraz reklamę dźwiękową. Twórca muzyki ilustracyjnej dla telewizji (m.in. TVN) i radia, kompozytor muzyki do bajek, przedstawień teatralnych, producent reklam i jingli radiowych, realizator live. Współpracował m. in. ze Stanisławem Sojką, Katarzyną Gaertner oraz wieloma innymi zespołami oraz wykonawcami w studiu i na scenie. Oprócz tego zajmuje się tworzeniem róznego rodzaju projektów internetowych, grafiką, oraz pisaniem tekstów.

Napisz do mnie


©  2020 - Paweł Krużel
Informacje prawne