A w kinie - Ale kino ▸

obserwacje Autor: pawel.kruzel@m00n.link (Paweł Krużel), 02.10.2018 11:15

Polska to z całą pewnością dziwny kraj. Piszę to jako osoba, która się tutaj urodziła i wychowała, więc nie wiem czy jestem wystarczająco obiektywny w mojej ocenie.

Ale słyszałem już od wielu różnych ludzi że jest co najmniej specyficzny ten nasz kraik. Z różnych powodów. Może dlatego że się uchował w środku Europy ze swoją homogenicznością. Albo np dlatego, że będąc krajem (jeszcze) europejskim mamy tu prawdziwie europejskie ceny i „albańskie” zarobki. Całkiem możliwe że również dlatego że pomimo iż ten kraj ucierpiał całkiem znacznie z powodu II Wojny Światowej i „genialnych” pomysłów Hitlera i jego bandy, to mimo tego wszystkiego potrafią u nas panoszyć się bojówki narodowców. Może też dlatego, że w dobie tej, namiętnie wykorzystywanej przez niektórych jako argument do przepychanek politycznych, postępującej laicyzacji, nadal spora część społeczeństwa deklaruje wiarę.

No dobra. Ale akurat dziś to ja niekoniecznie chcę o polityce. Tytuł tego tekstu chyba mówi wszystko. O kinie będę pisał. Nie za długo, lecz w sam raz.

Tekst ten powstaje w dniach gdy to do kin w naszym cokolwiek dziwnym kraju wchodzi pewne dzieło filmowe o bezprecedensowej sile „pierdyknięcia w ryj”. Mowa oczywiście o filmie „Kler” Smarzowskiego. Film o czym jest - mało kto nie wie. Zresztą tytuł jest wymowny. Dość dodać że akurat tematyka jest wyjątkowo na czasie, bo cały świat karmi się od jakiegoś czasu wiadomościami związanymi ściśle z instytucją K.K. . Niedobrymi wiadomościami. Złymi wręcz. Cytując jedną ze scen pierwszego odcinka serialu „Ekipa” (warto zobaczyć!) - „[…] Panie premierze, jest kryzys! […]”. Gruba afera goni jeszcze grubszą. I w ten właśnie czas wpasowała się premiera filmu „Kler”, jakby „na zamówienie” … Najpierw film zabrylował na festiwalu w Gdyni, gdzie otrzymał odpowiednią ilość nagród i atencji a teraz pojawił się w kinach.

Natomiast ja, zwykły „zjadacz filmów”, przy tej okazji zacząłem się zastanawiać nad pewnym fenomenem. Nad fenomenem polskiego kina. Kiedy tak sobie pomyślę o polskim kinie to zaczynam się zastanawiać o co w zasadzie z tym wszystkim u nas chodzi. Odkąd pamiętam, a żyję już całkiem długo, na polskich ekranach święci tryumfy zaledwie parę rodzajów filmów. Kino przesadnie toksycznego moralnego niepokoju albo z drugiej strony, chyba jednak lepsze od tego niepokoju komedie. Tak właśnie.

Co do tego pierwszego - odkąd pamiętam to polskie kino „rozlicza” nas co rusz z różnych moralnych „podejrzanych kompromisów”, trochę upraszczając - z naszej historii. A to powstańcy, styczniowi a to sierpniowi, Psie Pola albo kanały, a to znowu np jacyś bardziej albo mniej wyklęci. Hubal, Papież, Wałęsa, Janek III Sobieski albo Janek Kos, nawet Kuklińskiemu nie dali spokoju. Nie wspomnę o jakichś tam Smoleńskach, Katyniach oraz masakrach w Stoczni. No i wojna w dziesiątkach wydań, pierwsza, druga, stara, nowa, od symbolicznego Łokietka po dziś. Smutek i pożoga jednym słowem. No i ta „przenajświętsza” i wszechobecna martyrologia oraz walka o wolność utykana gdzie się da …

Co do komedii - tu akurat rzecz ma się jakoś tak „bardziej”. Świeżo, z większym polotem. Sam lubię sporo polskich komedii i uważam że są świetne i ponadczasowe. Tylko ostatnio coś nawet w tej dziedzinie trochę jakoś tak „płasko” …

Po co o tym piszę? Przecież każdy wie jak jest z tym polskim kinem, prawda? Niby tak. Ale ja zwróciłem przy okazji uwagę na to, że o ile Polska to dziwny kraj, tak polskie kino jest co najmniej równie dziwaczne! Jakoś trudno nam się wyrwać z tego „wyklętego kręgu” paru dominujących gatunków oraz wiecznego ocierania się o przeszłość.

Czepiam się? Proszę poszukać choć jednego porządnego filmu Sci-fi polskiej produkcji. Powstał taki? Nie pamiętam. U nas, jak nie dołowanie historią, to jako „przeciwwaga” - dramat społeczno obyczajowy i „mróz na jajach”. Najlepiej z odniesieniami do ciężkostrawnej powyższej. A może jakiś błyskotliwy kryminał …? Na palcach jednej ręki policzę. Ostatnio np nakręcili serial kryminalny, ale co z tego że mówią że niezły, skoro musiał oczywiście zostać „unurzany” w PRL-u. A proszę mi znaleźć choć jeden równie dobry jak „Vinci” film sensacyjny, nakręcony w ostatnich latach. Bo, cytując pewną scenę z „Vinci”, po mojemu „[…] Innego nie było. […]” … Za to mamy Katynie, Wołynie i (sorry za przekleństwo) Smoleńsk.

No dobra. Może wyglądać na to że ja, jak to ja, jak zwykle grubo przesadzam. Ale czy nie Czujecie w tym wszystkim takiego jakiegoś swoistego „fatum”? Ja niestety czuję. Czuję jakby nad moją głową ktoś zainstalował celuloidowy szafot i nieustannie obawiam się że spadnie. Mamy dobrych aktorów, reżyserów, scenarzystów. Fachowców w dziedzinie kinematografii u nas nie brakuje i nawet wielki świat o tym bardzo dobrze wie! Nasi co rusz „maczają paluszki” w jakichś światowych produkcjach, a to za kamerą a to na planie albo reżyserując … Ale jakoś tak mało kto i rzadko kiedy chce trochę „odlecieć” w tym naszym małym, polskim „kinowym piekiełku” …

Ja rozumiem. Kasy nie ma. Ale czy czasem nie jest trochę tak, że nie ma po prostu pomysłu? Na dobre pomysły to i kasa się znajduje. Nasi filmowcy, mam wrażenie, zachowują się trochę tak, jakby naprawdę się nie dało w tym kraju zrobić czegoś inaczej, na przekór. Oderwać się trochę od polskich realiów, dać czadu, tak trochę nie „po naszemu” … Czyżby u nas pozostała nam już tylko „Holi-Łódź” …?

Kino to głownie ma być rozrywka, nawet jeśli miałaby czasem nakłaniać do refleksji. U nas natomiast musi być odwrotnie. Mamy dwudziesty pierwszy wiek i żyjemy w Europie - widać po cenach. I jest też „kim robić”! To ja bym poprosił - filmowcy, róbcie! Mniej „sztuki”, więcej kina!


Paweł Krużel

Paweł Krużel

Instrumentalista, muzyk sesyjny, kompozytor, realizator nagrań, wieloletni kierownik Studia Nagraniowego Radia MAKS w Tarnowie i twórca motywów przewodnich tej stacji. Współtwórca oraz były współwłaściciel RPM Sound and Voices - obecnie jednej z prężniej działających agencji, produkujących oprawę antenową stacji radiowych oraz reklamę dźwiękową. Twórca muzyki ilustracyjnej dla telewizji (m.in. TVN) i radia, kompozytor muzyki do bajek, przedstawień teatralnych, producent reklam i jingli radiowych, realizator live. Współpracował m. in. ze Stanisławem Sojką, Katarzyną Gaertner oraz wieloma innymi zespołami oraz wykonawcami w studiu i na scenie. Oprócz tego zajmuje się tworzeniem róznego rodzaju projektów internetowych, grafiką, oraz pisaniem tekstów.

Napisz do mnie


©  2020 - Paweł Krużel
Informacje prawne